Nie taki zły rynek wtórny

W życiu każdego „słoika” przychodzi taki moment, kiedy na myśl o dalszym wynajmowaniu mieszkania zaczyna go oblewać zimny pot. Imprezy współlokatorów przestają wydawać się już tak pociągające, brudny garnek z resztkami leczo w kuchni nie wywołuje już wyrozumiałego uśmiechu, a opcja „domu otwartego”, do którego każdy może wpaść dzwoniąc do drzwi radośnie grubo po północy zaczyna irytować zwłaszcza, gdy szef w nowej pracy (hehe #Acoo) nie toleruje spóźnienia. Co więcej, nagle odkrywamy, że koszt wynajmu wcale nie jest aż tak mały i gdyby zamienić go na ratę kredytu, domowy budżet wcale by na tym aż tak bardzo nie ucierpiał.

Nie będę pisać o zakupie mieszkania bez kredytu, bo nie miałam tyle szczęścia, a skoro sama wyruszyłam na batalię z bankami, nie mam podstaw do tego, aby przekonywać kogokolwiek, jak bardzo niemądre i nieodpowiedzialne jest to posunięcie. Mogę za to opowiadać godzinami o własnych dylematach, choć i tego Wam oszczędzę koncentrując się przede wszystkim nad tym, dlaczego uznałam, że zakup mieszkania na rynku wtórnym nie musi być wcale aż tak nieprzemyślanym rozwiązaniem, jak chcą nas o tym przekonać deweloperzy. Mówiąc o jego zaletach nie można nie zgodzić się z tym, że jest ich co najmniej kilka, na pierwszy plan wysuwa się zaś to, że mieszkania sprzedawane na rynku wtórnym są bez porównania tańsze od tych, które charakteryzują rynek pierwotny. Oczywiście, nie mam na myśli ceny podawanej przez dewelopera, ta jest bowiem zazwyczaj bardziej niż kusząca. Jeśli jednak przypomnimy sobie, że mieszkanie takie będziemy musieli wyremontować, dostosować do naszych potrzeb i urządzić, szybko okaże się, że rynek wtórny ma nam sporo do zaoferowania.

O ile jednak argument cenowy można jeszcze zignorować zakładając, że w pierwszym okresie będzie się żyło bardzo oszczędnie, nie można już tak łatwo polemizować z tym, który wiąże się z odległością. Oczywiście, osoby, które szukają mieszkań na rynku pierwotnym w ścisłym centrum, najprawdopodobniej znajdą coś dla siebie, nie oszukujmy się jednak –  większości przypadków będą to rozwiązania na tyle drogie, że ich zakup przekroczy możliwości młodych ludzi. Tymczasem rynek wtórny jest w stanie zaoferować mieszkania w każdej okolicy. Nie wszystkie są tak tanie, jak byśmy sobie tego życzyli, znalezienie naprawdę wartościowego rozwiązania jest jednak znacznie łatwiejsze niż mogłoby się to nam wydawać.

Mnie samą przekonało również to, co dla wielu jest pewnym ograniczeniem, szukając mieszkania na rynku wtórnym byłam bowiem zachwycona tym, jak bogaty wybór jest mi oferowany. Nie musiałam martwić się o to, że będę wybierać mniejsze zło, a ponieważ nie gonił mnie czas, mogłam poprzebierać w ofertach znajdując taką, która najbardziej przypadła mi do gustu.

Oczywiście, nie obyło się bez przygód, a perypetie podczas poszukiwania mieszkania zasługują na oddzielny wpis, jestem jednak przekonana, że nie popełniłam błędu.