Jak dbać o urodę po trzydziestce?

Jedna ze znacznie młodszych ode mnie koleżanek opowiadała niedawno, że widziała gdzieś krem przeciwzmarszczkowy skierowany do dwudziestolatek. Pośmiałyśmy się z tego serdecznie dochodząc do wniosku, że już niedługo będziemy smarować nim niemowlęta płci żeńskiej, ja sama doszłam jednak do niewesołego wniosku. Oczywiście, jako córka chemika dość dobrze wiem, jak poważne konsekwencje może mieć stosowanie tego rodzaju kosmetyków zbyt wcześnie, skoro jednak sama mam już trzydziestkę na karku, najprawdopodobniej warto zacząć zastanawiać się nad tym, czy nie trzeba pochylić się nad własną urodą i zastanowić się nad tym, czy czegoś nie zmienić.
Jak to u mnie bywa, podeszłam do problemu metodycznie, zaopatrzyłam się w fachową literaturę, wyrzuciłam ją niemal natychmiast i zasiadłam do komputera. Internet okazał się znacznie bardziej życzliwy, a wnioskami wyciągniętymi na podstawie jego analizy z przyjemnością się z Wami podzielę.

Pierwsza sprawa to kremy ochronne, w tym zwłaszcza te, które pobudzają organizm do produkowania kolagenu. O tym, jak ważny jest dla naszej urody kolagen, nikogo nie trzeba chyba przekonywać, nie można jednak zapominać i o tym, że im jesteśmy starsze, tym produkujemy go mniej. W pewnym momencie jedynym rozwiązaniem okażą się specjalne kremy pozwalające na uzupełnienie jego niedoboru, skoro jednak nasz organizm nie ma jeszcze poważniejszych problemów z jego produkcją, nie musimy decydować się na tak radykalne kroki. Znacznie lepszym rozwiązaniem będzie zatem sięgnięcie po krem, który, w łagodny sposób, pobudza, ale nie „załatwia” za organizm całej pracy.

Druga sprawa to obrzęki na twarzy, które są widoczne zaraz po przebudzeniu. Nie są one szczególnie estetyczne, a ich ukrywanie zabiera sporo czasu. Jednym z lepszych sposobów na ich uniknięcie jest unikanie przyjmowania nadmiernej ilości płynów tuż przed snem. Szklanka wody mineralnej lub herbaty nie powinna nam zaszkodzić, jeśli jednak tuż przed snem przypomniałyśmy sobie, że przecież dziennie należy wypijać jej przynajmniej dwa litry, a my znowu nie przestrzegałyśmy tej zasady, dajmy już sobie z nią spokój.

Trzecia rzecz, o której kobiety w moim wieku powinny pamiętać to wizyty u specjalisty. Oczywiście, nikogo nie namawiam na wstrzykiwanie sobie jadu kiełbasianego, mam bowiem nadzieję, że zawsze będzie to świadomy wybór, a nie zabieg, któremu poddajemy się, bo jest w danym momencie modny. Kosmetyczka powinna jednak przyglądać się naszej cerze, usuwać zaskórniaki i raz na jakiś czas wykonywać peeling. W ten sposób nie będziemy musiały nosić ze sobą niepotrzebnego balastu w postaci złuszczonego naskórka i z pewnością będziemy wyglądały przynajmniej odrobinę młodziej.

I jeszcze jedna uwaga, dowiedziałam się ostatnio, że tak zwane kremy „na noc” nie powinny być wcale wykorzystywane przed samym snem. W zdecydowanej większości przypadków w ich skład wchodzą składniki o działaniu nawilżającym, jeśli więc nie damy im czasu, aby wchłonęły się w skórę, rano nasza twarz będzie sprawiała wrażenie opuchniętej. Nic przyjemnego!